Już wakacje…

Nareszcie mamy już wakacje, Beatka miała zakończenie roku w przedszkolu, ale po wakacjach jak najbardziej będzie tam uczęszczała i całe szczęście, bo bardzo zaprzyjaźniła się z p. Małgosią i oczywiście z przedszkolakami:)

Ostatnio udało nam się zmienić klimat. Na parę dni pojechaliśmy do znajomych do Bielska Białej, tam Becia była zadowolona i pogodna, a w drodze powrotnej odwiedziliśmy znajomych, których poznaliśmy w zeszłym roku, na turnusie w Spale. Pozdrowienia dla Kingi i jej rodzinki. W tym roku niestety nie wybieramy się na turnus.

Niestety po powrocie do domu Beatka trochę się rozchorowała, widać powrót jej nie przysłużył, musiała przyjmować antybiotyk. Na szczęście to była dość niegroźna infekcja, udało się bez leczenia szpitalnego, czego zawsze się boimy, bo zazwyczaj tam właśnie lądujemy, bo zwykła infekcja kończy się zapaleniem płuc. Tak było w kwietniu, tydzień czasu Beti leżała w szpitalu, bo momentalnie ze zwykłej infekcji katarowej rozwinęło się zapalenie płuc. Na razie jest wszystko ok i tego się trzymamy. Bardzo się cieszymy, bo możemy korzystać z lata;) dużo spacerujemy i podróżujemy, a teraz też możemy wyjeżdżać na przejażdżki rowerowe, Beatka wówczas jeździ w przyczepce rowerowej i jest przeszczęśliwa. Wszystko, co możemy, staramy się robić. Choroba mimo wszystko po cichu sobie z nas drwi, nie daje za wygraną. Nawet na chwilę nie chce ustąpić. Beti nie jest w stanie trzymać tułowia i główki w pionie, kosztuję ją to dużo wysiłku. Poza tym zabiera też ostatnie słowa, którymi Becia do niedawna jeszcze mogła się posługiwać, a teraz jest to bardzo rzadkie zjawisko. Ale cały czas mamy nadzieje, że choroba chociaż na chwilę zlituje się odpuści….

Bardzo mocno dziękujemy wszystkim ludziom, których spotykamy na swej drodze, za pomoc, za dobre słowo, za wszystko…

Komentarze

komentarze