Koniec roku 2015, Beatka i Pola

Z okazji zbliżającego się 2016 ROKU składamy Wszystkim najserdeczniejsze zyczenia, dużo zdrowia, szczęścia i aby ten Nowy Rok przyniósł nam dużo pogodnych dni i radości na codzień. Abyśmy wszyscy potrafili cieszyć się z małych rzeczy i w doczesnym natłoku zdarzeń dostrzec drugiego człowieka. Wszystkiego najlepszego:)

Przepraszam z całego serca, że tak rzadko się odzywam, ale wynika to poprostu z braku czasu, bo jak wiecie od ponad roku nasz mały szkrab o imieniu Pola:) bardzo skutecznie egzekwuje nasze zainteresowanie swoją osóbką:) a gdy tylko Polcia odpuszcza staramy się poświęcić czas Beaci, poprzytulać, potrzymać, pogadać, albo poprostu nakarmić czy przebrać pieluszkę… Czasami jest tak, że mama dla Beaci a tata dla Poli, albo na odwrót, ale wiadomo, że nie zawsze jest taka możliwość, żeby obydwoje rodziców byli w domu.

Na szczęście ku naszej radości Beatka jest raczej w dobrej formie, jest pogodna. Co prawda, już prawie nie zdarza się jej gilgotać śmiechem, ale uśmiech czasami widnieje na jej twarzyczce. Choroba tak jakby troszeczkę schowała się w cień, bo nie daje zbytnio o sobie znać. Sporadycznie zdarzają się gorsze dni, wówczas nasz Anioł jest bardzo pobudzony i cały czas gdzieś „idzie”, podrywa głowę, ręce i nogi. Wtedy jest bardzo napięta, ma zaciśnięte piąstki, do tego stopnia, że ździera sobie skórkę na dłoniach. W takich chwilach Becia wykonuje bardzo duży wysiłek. Na szczęście ten stan mija…

Oczywiście przez tak długi czas, w którym nie było od nas wieści, nie obyło się bez zmian w naszym życiu, chociaż by to, że od września Beacia ma indywidualne nauczanie w specjalistycznej szkole dla niepełnosprawnych dzieci w Ostrówku i wydaje nam się, że dobrze czuje się wśród swoich nowych cioć.

A poza tym nasz Anioł systematycznie gubi mleczaki:) musimy się przyzwyczaić do nowego wyglądu, bo całkiem niedawno wypadła jedynka na górze:)

Ogólnie pokusić się mogę o stwierdzenie, że rok 2015 przemijał w swoim tempie bez większych niespodzianek , poza jedną, kiedy to w wakacje podczas rehabilitacji wypadła rurka z brzuszka- peg. Ale o tym w zasadzie zapomnieliśmy, chociaż ten pierwszy peg nigdy nie sprawiał kłopotów, a ten czasami się zapycha.

Nie chcę zbyt dużo pisać, że jest dobrze, co by nie kusić losu… bo niestety u dzieci z cero sytuacja czasami zmienia się w zawrotnym tempie.

Komentarze

komentarze