Niby dobrze, ale coraz gorzej…

Długo nic nie pisałam… chciałabym napisać, że nic się nie działo, ale niestety nie mogę. Nie zdążyliśmy się obejrzeć, a już kolejny rok szkolny się skończył i znowu wakacje, a to akurat przyjemna sprawa:) niestety po wakacjach zagwostka, co dalej z Beatki edukacją- czy jeszcze przedszkole, czy nauczanie indywidualne, albo też może coś innego… wiadomo, owa edukacja to tylko proforma, ale chodzi o inne aspekty, bo Beatka jeszcze na swój sposób reaguje na kontakt z dziećmi i innymi ludźmi… zobaczymy.

Od ostatniego czasu wiele się zmieniło… wypadły dwa zęby:) w zasadzie to wszystkie dobre wiadomości, bo poza tym to niby dobrze, ale coraz gorzej… Becia karmiona jest już tylko przez gastostomię, nic nie przyjmuje doustnie, strasznie się broni i widać, że jest to dla niej bardzo nieprzyjemne. Nie trzyma głowy, przez co dużo się ślini, a także od jakiegoś czasu znowu są problemy z zasypianiem, zdarza się, że idzie spać o 2ej albo o 3ej w nocy. Jak widać choroba cały czas kpi sobie z nas i co chwilę przedstawia nowe scenariusze, których nie sposób się nauczyć ani przyzwyczaić. Czasami jeszcze bywają jednak takie chwile, że Beatka przysparza nam wiele radości swoim uśmiechem, a często nawet śmiechem, a niekiedy też głośnym chichotem… niestety coraz rzadziej, ale to jest naszym akumulatorem do dalszych zmagań z tą chorobą.

Komentarze

komentarze